piątek, 20 października 2017

To the bone.


Witam.
Często oglądamy filmy ale rzadko jest coś godnego polecenia. Fakt, że lubuję się w bardziej dramatycznych ekranizacjach widać po moich recenzjach. Komedia to komedia. Obejrzy się raz, drugi i potem już tak nie bawi. A filmy, które dają do myślenia pozostają w pamięci na dłużej. Warto obejrzeć je po raz kolejny. Uwielbiam wracać do dobrych filmów, ale wiadomo po pewnym czasie.
Dziś chcę wam opowiedzieć kilka słów o filmie ,,Aż do kości". Zapraszam!

Poznajemy 20-letnią Ellen. Po raz kolejny trafia na terapię związaną z anoreksją. Czy uda jej się przezwyciężyć swoją chorobę? Sami sprawdźcie i zobaczcie!
(Uwaga drastyczne zdjęcia!)

poniedziałek, 16 października 2017

Bujo october.

Witam moje słoneczka!
Jesień przyszła do nas w mik. Zarazem również październik. Wiecie, że prowadzę bujo. Czerwiec, lipiec, sierpień starałam sie idealnie. Wtedy prowadziłam w gładkim zeszycie. Potem zapragnęłam notesu w kropeczki. Niestety paczka się opóźniła i nie zrobiłam września. Dopiero październik. Jednak trochę przysnęłam. Nie miałam na niego takiej wizji jak na wrzesień. Ech, jesień to nie moja bajka. Zapraszam na małą fotorelacje bullet journala na październik.

sobota, 14 października 2017

Inglot haul.

Witam!
Od założenia mojej strony na facebooku poświęconej makijażom postanowiłam coś zmienić w swoim podejściu do malowania innych. To znaczy nie kierować się tylko ,,chodź pomaluję cię dla treningu". Trenuję cały czas. Kosmetyki również zużywam, czas i zdrowie. Tak zdrowie również. Niestety po malowaniu kilku osób pod rząd i bycie w ciągłym pół schyleniu wpływa koszmarnie na plecy... No ale zatrzymajmy się na samych kosmetykach. Z racji, że chcę swój kufer poszerzyć o produkty z lepszej półki. I małymi kroczkami dążyć do najlepszych kosmetyków muszę zacząć pobierać choć symboliczne kwoty za makijaż. Poprawka, zaczęłam już to robić. I tak wszystkie pieniądze sobie zachowałam, trochę dołożyłam i kupiłam kilka produktów, które były mi niezwykle potrzebne. Niestety jest to 1% całości. To czego mi brakuje mogłabym wymieniać bez końca. 

 Ale zacznijmy od podstaw czyli baza, podkład i korektor. Wybrałam je w najbardziej potrzebnym odcieniu. Mam kilka podkładów jaśniejszych i ciemniejszych będę mogła łatwo dopasować je do odcienia. Jednak to kropla w morzu. Odcień dla skóry która łapie słońce. Maluję osoby o ciemniejszej karnacji jak i bladej jak kartka... Niestety podkład z Inglota nie należy do najtańszych. I gdy stanęłam przed wyborem kilku podkładów lub kilku produktów, wybrałam kilka produktów. Dlaczego? Po pierwsze kosmetyki też mogę się przeterminować. Wiem, że wielu odcieni podkładu bym nie wykorzystała, a te produkty, który były mi bardziej potrzebne na pewno zużyję.
Korektor. Niestety jest to również tylko 1 kolor i w dodatku z przeznaczeniem pod oczy. Krycie ma średnie ale dobrze wpływa na delikatną skórę pod okiem. Do konturu twarzy nie nadaje się.
Baza. Czyli coś o czym również od dawna marzyłam. Zaczerwienienia? Nigdy więcej! Zielona baza świetnie koryguje zaczerwienienia spowodowane zarówno popękanymi naczynkami jak i zaczerwienionymi wypryskami.
Kolejny produkt to Duraline. Mam pomadę do brwi i niestety szybko zaschła. Bez kropli Duraline nie da się z niej nic wykrzesać. Dodatkowo jest to produkt wielofunkcyjny. Można go stosować np. jako klej dla pigmentu, idealne zastosowanie. Albo też jako baza aby podbić kolor cienia i stworzyć coś dużo mocniejszego.
Kupiłam również złoty eyeliner. Taką perełkę na torcie. O tym opowiem wam później, ponieważ jest to mój mały skarb i z przyjemnością wykonam z nim makijaż.
A dlaczego wybrałam produkty Inglota? Gdy spojrzymy okiem wizażysty jest to tania marka a dobra. Szczególnie dobra gdy się zaczyna i nie ma się kilku tysięcy na wkład w kosmetyki. A nie okłamujmy się, gdybym chciała stworzyć kufer idealny gdzie jeden podkład kosztuje blisko 200 zł to cała suma byłaby ogromna. Trzeba przecież kupić całą paletę podkładów. No albo bawić się z rozjaśniaczami. Bądź co bądź produktów idzie i tak sporo. Kolejnym argumentem jest, że na prawdę lubię ich produkty. Nie wszystkie, ale większość owszem. Przymierzam się teraz do ich pomadek. Nie mam jednak wizji na skomponowanie sobie jakiejś palety z ich pomadkami.

Tak więc jeśli macie coś godnego polecenia z Inglota to piszcie! Myślę tutaj raczej o pomadkach, pudrach... Cienie, pędzle, rzęsy nie przypadają mi z ich asortymentu. Podobają mi się ich palety jednak nie mam w co w nie włożyć. Ich cienie wydają mi się suche. Może takie akurat były produkty wystawowe ;) Póki co się nie skuszę.
Czekam na wasze perełki z tej marki! xoxo

niedziela, 8 października 2017

Autumn run.

Witam! Twoja forma wcale nie musi jesienią spadać wraz z liśćmi. Z końcem lata rozpoczyna się najlepsza dla biegaczy pora roku! Wykorzystaj ją optymalnie i dalej rób szybkie postępy, bez względu na to, od jak dawna trenujesz i jakie stawiasz sobie cele.
Moja kondycja przez wakacje nie była cudowna. Może wręcz się pogorszyła? Nie mam pojęcia. Chcę jednak zdobyć swój cel i biegać całą zimę. Nie jest to łatwe. Ale małymi kroczkami dam radę. Na sam początek chciałam w kilka zdań opisać jesienne bieganie. Czyli czym się różni niż to w lecie. I dlaczego warto to wykorzystać. 
Jesień to najlepsza pora dla biegania. Wciąż jest wystarczająco ciepło na szorty, a jednocześnie na tyle chłodno, aby nie zniechęcać się do zwiększania tempa. Dodatkowo właśnie minęło lato, podczas którego dużo trenowałeś i osiągnąłeś swój roczny szczyt formy. 

czwartek, 5 października 2017

Insta Fit Inspirations - Patrycja Rublewska

Jak miło oglądać takie instagram'y jak ten! Uzależnia. Piękne zdjęcia. Dopracowane w każdym calu. A do tego wartościowa treść. Od czasu do czasu lubię zainspirować się fit przepisami. Popatrzeć na te idealne warzywka. Od razu widać, że to coś musi być mega smaczne. Czasem zdjęcie mija się z życiem. I tylko na zdjęciu jest cudownie. Wiele razy się zawiodłam. Bo w rzeczywistości danie wyszło średnie w kierunku obrzydliwe. Przepisy Patrycji kilkukrotnie próbowałam i nie zawiodłam się. Stawia na prostotę ale z nutą fantazji. Serdecznie zapraszam!
Nie znalazłam zbyt wiele treści na temat jej osoby. Najwięcej jest tam po prostu motywacji.

poniedziałek, 2 października 2017

Offline.

Dzień dobry!
Czy nie tylko mnie męczy czytanie tych wywodów dlaczego kogoś nie ma w sieci? Najwidoczniej jest zajęty a internet to nie jest życie realne. I tak jest ze mną. Mam milion innych zajęć i na bloga nie mam czasu. Nie mam kiedy nacisnąć głupiego przycisku ,,publikuj komentarze".... Błąkam się myślami między rzadszym pisaniem a przerwą... Niestety bardzo długą. Wciąż biję się z każym z tych pomysłów. To trudny wybór. Gdybym wróciła za te pół roku? A kto wie czy nie dłużej... To zaczynałabym w sumie od początku o.o Ale z drugiej strony pisanie dennych postów z recenzją, która jest w dużej mierze dla samej mnie, nie satysfakcjonuje mnie. Sama nie wiem co jest gorsze. W dodatku mimo, że mam sporo zajęć to mam również sporo rzeczy do opowiedzenia. Tylko problem jest z przelaniem tego w wersję online. Jadę autobusem. Teoretycznie mogłabym coś wtedy pisać. Jednak w tym natłoku i ścisku jedyne na co mam ochotę to uchylenie okna i słuchawki w uszach.
A jak to jest z wami? Co robicie gdy wasz czas jest mega okrojony? Wolicie zrobić przerwę czy wybrać pisanie dla zabicia czasu? Jak dla mnie ani to ani to nie jest okej. Chyba wolę stworzyć coś raz na tydzień/miesiąc niż zostawiać tutaj ciszą... Czekam na wasze zdanie. To też pozwoli mi zdecydować co mam zrobić. xoxo